EN
2.02.2015 Wersja do druku

O polityczności teatru

Spektakle teatralne po 2006 roku miały niewątpliwie charakter społecznie stosowany. Z czasem jednak początkowa wielość i głębia tematów przestały być rewolucyjne, a stały się monotonne tematycznie i interpretacyjnie - pisze Krystyna Duniec w Dwutygodniku.

Anarchiści polityczność lekceważą, dla konserwatystów stanowi opozycję zewnętrznych i wewnętrznych struktur państwowych, wrogów i przyjaciół, liberałowie skupiają się na nieantagonistycznym pluralizmie wartości, sprawiedliwości społecznej i wolności jednostki. Polityczność jako kategoria aksjologiczna, kulturowa, ideologiczna rodzi dziś wiele semantycznych i światopoglądowych wątpliwości, zarówno politologów, socjologów, jak i filozofów, kulturoznawców i artystów. Wiadomo już od dawna, że polityczność ma wymiar estetyczny, a sztuka polityczny, zwłaszcza że jej uwikłany dziś w zasady wolnego rynku biznes zależy od polityki. W eseju "Poza zasadą pieniądza. Działania grupy artystycznej Wojna" Wojciech Engelking zwraca uwagę, że Marat Gelman, twórca wyborczego sukcesu Putina, prowadzi wspieraną przez niego Guelmans's Art Gallery; że doradcami prezydenta są Nikita Michałkow i praprawnuk wielkiego pisarza, Władimir Tołstoj; a także prz

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

O polityczności teatru

Źródło:

Materiał nadesłany

www.dwutygodnik.com nr 151

Autor:

Krystyna Duniec

Data:

02.02.2015

Wątki tematyczne