25.10.2014 Wersja do druku

O polityczności teatru

Domaganie się, by kultura mogła prezentować treści krytyczne i zarazem nie brać udziału w realnej debacie, być chronioną swoistym immunitetem, jest dziecinne, niepoważne i kompromitujące dla osób stawiających taki postulat - pisze Paweł Wodziński w miesięczniku "Teatr".

Sezon 2013/2014 zakończył spór o przedstawienie Rodriga Garcii "Golgota Picnic". Sezon 2014/2015 otworzył spór o odwołanie Krzysztofa Mieszkowskiego z funkcji dyrektora Teatru Polskiego we Wrocławiu. Coraz rzadziej jestem w stanie uczestniczyć w teatralnych starciach. W przypadku konfliktu o "Golgotę Picnic" trudno mi było przyjąć argument, że jedynymi winnymi zaistniałej sytuacji są protestujący ultrakonserwatyści, że oś konfliktu przebiega na linii obrońcy wolności wypowiedzi kontra ciemnogród narzucający innym swoją wolę. Ogólnopolski konflikt wokół pokazów projekcji spektaklu Rodriga Garcii uważam za wynik decyzji festiwalu Malta i jego dyrektora Michała Merczyńskiego, którzy nie potrafili obronić swojego własnego wyboru artystycznego przed ostrą krytyką i groźbami. Stosowanie gróźb jest oczywiście karygodne i należy kierować w tej sprawie zawiadomienia do prokuratury, ale prawo do wyrażania swoich poglądów ma każdy, kto chce uczestn

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

O polityczności teatru

Źródło:

Materiał nadesłany

Teatr nr 10

Autor:

Paweł Wodziński

Data:

25.10.2014

Wątki tematyczne