"Przyjaciele" w reż. Tadeusza Zięby w Teatrze im. Słowackiego w Krakowie. Pisze Paweł Głowacki w Dzienniku Polskim.
eden obywatel klasy bardzo średniej (Błażej Wójcik) pożyczył od drugiego obywatela klasy bardzo średniej (Tadeusz Zięba) 350 rubli w srebrze - i nie oddaje! Zwodzi wierzyciela, umyka przed nim, kluczy, chowa się, maskuje, zaciera za sobą ślady, a w listach ciągle słanych doń mnoży żałośnie groteskowe usprawiedliwienia. Nie oddaje, nie oddaje, nie oddaje - i żyje! Zdumiewające to, ale nie tylko dlatego, że historia dzieje się w dziewiętnastowiecznej Rosji, gdzie i kiedy łatwo było o honorowego trupa. To zdumiewające głównie dlatego, że nie pojawia się karząca siekiera - a historia fatalnej pożyczki wyszła przecież spod pióra Fiodora Dostojewskiego. I dobrze, że brak siekiery. W taką pogodę człowiekowi nie po drodze z Raskolnikowem, Stawrogina nie wypatruje, a jeśli o wódkę chodzi, to owszem, w psi czas nie odmówi człowiek, lecz lepiej będzie, gdy do stolika nie przysiądzie się Iwan Karamazow, zaś przed Rogożynem na smaku - niech Bó