23.06.2020 Wersja do druku

O bioróżnorodność w teatrze

Polskiego teatru w perspektywie najbliższych sezonów nie będzie już chyba stać na wygórowane stawki dla wąskiego grona kilkudziesięciu artystów. Trzeba w końcu powiedzieć, że pieniądze dla tych uprzywilejowanych nie biorą się znikąd - piszą w dwutygodniku.com przedstawiciele Instytutu Sztuk Performatywnych i Komuny//Warszawa.

Na pozór kryzys w teatrze to niekoniecznie dobry moment, aby weryfikować modele scenicznej pracy i współpracy, ustanawiać na nowo relację z widzami, roztrząsać własną rolę i odpowiedzialność w ekosystemie sztuk performatywnych. Podczas kryzysu działamy w doraźnym trybie awaryjnym, nie mając pojęcia, jak będą wyglądały kolejne miesiące (a co dopiero lata); ratujemy to, co jest, walcząc z coraz częściej obecnym lękiem. Jednak patrząc na sprawę w szerszej perspektywie, chyba nie ma lepszego czasu na wymyślanie nowej wersji świata (teatru). A przynajmniej na fantazjowanie o potencjalnych i możliwych kierunkach zmiany. Jesienią najprawdopodobniej wrócimy do teatrów, ciągle jednak nie wiadomo, jak krajobraz teatralny będzie dokładnie wyglądał. Warto zadać głośno pytanie: czy na pewno chcemy wracać do takich samych miejsc i sposobów pracy, jakie niedawno musieliśmy porzucić? Czy wszystkie instytucje przetrwają obecną sytuację - i w jakim kszta

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

O bioróżnorodność w teatrze

Źródło:

Materiał nadesłany

www.dwutygodnik.com nr 284

Wątki tematyczne