"Radosne dni" w reż. Floriana Staniewskiego w Teatrze w Blokowisku w Gdańsku. Pisze Mirosław Baran w Gazecie Wyborczej - Trójmiasto.
Wystawienie na scenie w interesujący sposób "Radosnych dni" nie jest zadaniem łatwym. Sztuka ta nie udała się twórcom spektaklu na podstawie sztuki Samuela Becketta w Teatrze w blokowisku. "Radosne dni" to praktycznie monolog. Zakopana w górze piasku Winnie opowiada o rzeczach (pozornie) błahych: uczesania, uczeniu się nowych słów, swojej torebce. Jednak jest to poruszająca historia odchodzenia, oswajania śmierci, przetykana wspomnieniami z przeszłości. Druga z postaci, Willie, właściwie tylko sekunduje bohaterce, wypowiadając pojedyncze zdania. Adaptacja sztuki, wyreżyserowana przez aktora Teatru Wybrzeże Floriana Staniewskiego, jest bardzo wierna tekstowi Becketta. Jedynie na scenie kopiec piachu zastąpiła góra śmieci. Siłą rzeczy cały ciężar spoczął zatem na barkach aktorów. A w "Radosnych dniach" zobaczyliśmy na scenie dwójkę debiutantów: szefową Klubu Winda Katarzynę Burakowską i plastyka Kacpra Ołowskiego. Wyraźnie zżerana tremą Bura