"Śpiewam miłosny rym" w reż. Włodzimierza Nurkowskiego w Operze Krakowskiej. Pisze Katarzyna Fortuna w Polsce Gazecie Krakowskiej.
"Śpiewam miłosny rym" to widowisko poetycko-muzyczne nawiązujące do tradycji biesiad, podczas których zgromadzeni w salonie wokół fortepianu odtwarzali utwory modnych twórców, śpiewali pieśni i dyskutowali o sztuce - czytamy w programie spektaklu. Zamierzenie ambitne, gorzej z realizacją. Pierwsza w tym roku premiera krakowskiej opery w reżyserii Włodzimierza Nurkowskiego niestety jest bardzo nieudana. W spektaklu wykorzystano pieśni Fryderyka Chopina, Mieczysława Karłowicza, Zygmunta Noskowskiego i Józefa Świdra. Część słowną tworzą utwory Cypriana Kamila Norwida, m.in. "Fortepian Chopina" i fragmenty "Promethidiona". Występują chór opery i soliści oraz Bożena Adamek jako hrabina podejmująca gości w swoim salonie i Błażej Wójcik, czyli Bogumił, który jest bohaterem opowieści, wygłaszającym wiersze Norwida. Recytacja wypada poprawnie, ale brak tu jakiejkolwiek spójności fabularnej i trudno dopatrzyć się zamierzeń reżysera, by stworzyć