14.09.2009 Wersja do druku

Nowy teatr Nowy?

Po doświadczeniach Zbigniewa Brzozy żaden rozsądny twórca teatru z wyższej niż niska półka, myślący bardziej o teatrze, niż polityce, tu nie przyjdzie - komentarz Dariusza Pawłowskiego do sytuacji Teatru Nowego w Łodzi.

Ja jeszcze o Teatrze Nowym, dobrze? Bo mam wrażenie, że dziś coraz szybciej wracamy do stanu: oj tam, oj tam, nic się nie stało. A przecież stało się, i jeszcze się stanie. Jakoś nie potrafię uwierzyć, że ogłoszony przez prezydenta Łodzi konkurs na dyrektora artystycznego Nowego wygra inny twórca, niż określany delikatnie sformułowaniem "kontrowersyjny". Bo bardziej się będzie liczyło to, co głosi, niż to, co zrobił lub co myśli o sztuce. To znaczy, to, co zrobił i co myśli o sztuce, musi być zgodne z tym, co głosi Pan prezydent. Wiem, że to zagmatwane, ale w zagmatwanej, by nie powiedzieć beznadziejnej, sytuacji znalazł się łódzki Teatr Nowy. Jego upolitycznienie, autorstwa prezydenta miasta, będzie się - moim zdaniem - odbijało czkawką jeszcze długo po tym, jak tego prezydenta nie będzie. Polityczny kontynuator prezydenta Kropiwnickiego, czy ewentualny jego następca z dzisiejszej opozycji, by odpolitycznić Nowy, będą musieli poczynić dzi

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Nowy teatr Nowy?

Źródło:

Materiał nadesłany

Polska Dziennik Łódzki nr 213/11.09

Autor:

Dariusz Pawłowski

Data:

14.09.2009

Tematy w toku