29.12.2015 Wersja do druku

Noworoczne remanenty

Myślę o tych zjawiskach, które zaistniały w starym roku i po noworocznym remanencie przejdą na rok następny - pisze Sławomir Pietras w tygodniku Angora.

Przede wszystkim nowe inscenizacje perły naszej opery narodowej - "Strasznego dworu". O ile należy czym prędzej wyrzucić na śmietnik kosztowne warszawskie wypociny pana Pountneya, o tyle piękny spektakl Krystyny Jandy w Teatrze Wielkim w Łodzi [na zdjęciu] powinno się grać jak najczęściej, a najnowsza inscenizacja Marka Weissa (słusznie dawniej zwanego Grzesińskim) niechże wreszcie powstrzyma licznych oponentów jego działalności w Operze Bałtyckiej. Wśród protestów tego dotyczących list rodziców uczniów gdańskiej szkoły baletowej w sprawie odwołania dyrektora Opery, odczytałem jako sztubacki wygłup anonimowych dowcipnisiów. Sytuacja jest poważna i będziemy uważnie obserwować, jak zachowa się komisja konkursowa, jeśli Marek - co zapowiedział - stanie do walki o drugą kadencję. Gdyby nie przesada z Bałtyckim Teatrem Tańca i wielkością choreograficzną Izadory, miałbym więcej zaufania do kompetencji mojego dawnego współpracownika. Bohater k

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Noworoczne remanenty

Źródło:

Materiał nadesłany

Tygodnik Angora nr 1/03-01-16

Autor:

Sławomir Pietras

Data:

29.12.2015