05.06.2006 Wersja do druku

Nowi niezadowoleni

Teatr w Polsce znowu się zmienił. Koło pokoleniowych przemian przyspieszyło, a właściwie zaczęło kręcić się w normalnym tempie, po okresie stagnacji, jaka zapanowała po wprowadzeniu stanu wojennego - pisze Piotr Gruszczyński w Tygodniku Powszechnym.

Tamten czas nie był dobry dla teatru. Ograniczona wolność słowa i brak normalnego życia artystycznego zaciążyły na rozwoju teatralnego dyskursu. Silna opresja polityczna zaburzyła proces poszukiwań artystycznych. Izolacja sprawiła, że zerwany został kontakt z teatrem europejskim. A ponieważ teatr nie jest z natury rzeczy instrumentem szybkiego reagowania, nawet rok 1989 nie przyniósł gwałtownego ożywienia. Szybko wykształcił się jedynie teatr dostarczający tak zwanej kulturalnej bądź, częściej, niekulturalnej rozrywki. Ten nie był jednak nigdy teatrem wiernym romantycznemu powołaniu artysty, którego zadanie polega na docieraniu do prawdy. W latach 90. pojawiła się grupa reżyserów wychodzących ze szkoły Krystiana Lupy, których nazwałem "młodszymi zdolniejszymi". Zaczął kształtować się teatr Krzysztofa Warlikowskiego i Grzegorza Jarzyny - reżyserów będących dziś artystami około czterdziestki (Jarzyna ma 38 lat, Warlikowski - 43), a więc w

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Nowi niezadowoleni

Źródło:

Materiał nadesłany

Tygodnik Powszechny nr 24/11.06

Autor:

Piotr Gruszczyński

Data:

05.06.2006

Tematy w toku