23.07.2016 Wersja do druku

Nowe Horyzonty. Recenzja "Zagubionej autostrady": Seks, kłamstwa i wideoprojekcje

Operowa "Zagubiona autostrada" wywołuje skrajne reakcje - od zachwytu po niechęć. Spektakl w reżyserii Natalii Korczakowskiej ma dwa niezaprzeczalne atuty - to muzyka Olgi Neuwirth i rola Barbary Kingi Majewskiej - pisze Magda Piekarska w Gazecie Wyborczej - Wrocław.

Przy okazji podobnych adaptacji pojawia się nieuchronnie pytanie, czy warto. Czy zabawa filmem Davida Lyncha sprzed dziewiętnastu lat jest w stanie poszerzyć tę opowieść o dodatkowy wymiar? Z jednej strony libretto autorstwa Elfriede Jelinek jest zaskakująco wierne scenariuszowi filmu, z drugiej - muzyka Neuwirth pogłębia niepokojący klimat tej opowieści i sprawia, że obecne także u Lyncha zderzenie sztuki wysokiej i popkultury staje się znacznie bardziej dojmujące. We Wrocławiu usłyszeliśmy tę kompozycję w wykonaniu orkiestry Narodowego Forum Muzyki, znakomicie poprowadzonej przez Marzenę Diakun. Jeśli idzie o fabułę, istota pozostaje ta sama - zarówno filmowa, jak i teatralna "Zagubiona autostrada" to opowieść osadzona w rzeczywistości, która ulega zakrzywieniu, w zapętlonym czasie. Saksofonista jazzowy Fred morduje swoją żonę Renee, ale samego czynu nie pamięta. Nie wiemy, na ile ciąg dalszy jest jedynie projekcją jego owładniętego obłęd

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Nowe Horyzonty. Recenzja "Zagubionej autostrady": Seks, kłamstwa i wideoprojekcje

Źródło:

Materiał nadesłany

Gazeta Wyborcza - Wrocław online

Autor:

Magda Piekarska

Data:

23.07.2016

Tematy w toku