Logo
7.02.1975 Wersja do druku

Nowa sztuka Różewicza

Nowa sztuka Tadeusza Różewicza, przed rokiem opublikowana w "Dialogu", została teraz wystawiona w Teatrze Małym. Nie ma co ukrywać: scenicznej wersji "Białego małżeństwa" oczekiwano tu i ówdzie z cokolwiek rozemocjonowaną ciekawością, ale to oczekiwanie nie zostało - jak się okazuje nagrodzone. Mimo bowiem całej ekspozycyjnej odwagi pisarza, erotyzm polski pozostaje nadal nieco chłodnawą i nudną zabawa, jakby wprost wyjętą z nowej książki Banacha, co dopiero opublikowanej przez WAiF.

"Białe małżeństwo" jest jak białe tango. Panie proszą, panie mają wyobraźnię, panie popadają w panikę, panie wreszcie "wypraszają sobie" - skoro na koniec dziewicza, lecz sfrustrowana Bianka ofiarowuje świeżo poślubionemu (i zawiedzionemu) małżonkowi li tylko wspólnotę dusz: "jestem" - powiada - "jestem twoim bratem". Seks jako zmora i tabu, deformujące proces dojrzewania, a w jakiejś mierze także stymulujące bunt młodzieżowy pomiędzy dziecięctwem i dojrzałością to temat od Wedekinda i Musila, od Witkacego i Zegadłowicza dość już wyeksploatowany. Pisarze, którzy te zaklęte swego czasu rewiry kultury i obyczaju starali się neutralizować przy pomocy szoku i skandalu, zawsze wydawali mi się cokolwiek pierwotni: stosowali przecież odwróconą regułę magicznego zaklinania. Od tej więc strony "Białe małżeństwo" jest pierwszą sztuką w dorobku Różewicza, którą można spokojnie zbyć jeśli nie całym żartem, to półżartem na pewno. I tak

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Nowa sztuka Różewicza

Źródło:

Materiał nadesłany

Trybuna Ludu

Autor:

Michał Misiorny

Data:

07.02.1975

Realizacje repertuarowe