30.01.2004 Wersja do druku

Nowa dramaturgia polska - Wnukowie Różewicza

Niechętnie przyznają się do koneksji literackich. Nawet wydają się zaskoczeni, kiedy przywołuje się na świadków ich poprzedników. Zaprzeczają tym związkom, albo zapewniają, że są przypadkowe. A jednak gołym okiem widać, że większość znaczących utworów nowych autorów dramatycznych jest (niniejsza o to, czy świadomie) z ducha Różewiczowska.

Nowa dramaturgia polska - Wnukowie Różewicza Niechętnie przyznają się do koneksji literackich. Nawet wydają się zaskoczeni, kiedy przywołuje się na świadków ich poprzedników. Zaprzeczają tym związkom, albo zapewniają, że są przypadkowe. A jednak gołym okiem widać, że większość znaczących utworów nowych autorów dramatycznych jest (niniejsza o to, czy świadomie) z ducha Różewiczowska. To tak jakby wnuczka z Kartoteki rozrzuconej Różewicza zakasała rękawy i zabrała się do pisania. Teatr z zasady ostrożnie podchodzi do nowej dramaturgii. Wiadomo: autor bez nazwiska, jeszcze niesprawdzony zagraża kasie. Łatwiej o klapę wówczas, kiedy na afiszu pojawia się ktoś nowy. Takie rozumowanie, niepozbawione wszak podstaw zimnej buchalterii teatralnej, sprawiało, że teatr na długie lata odwrócił się od nowej dramaturgii. Co prawda rozpisywano co pewien czas konkursy dramaturgiczne w trosce o przyszłość polskiej sceny, ba!, rozdawano nagrody, ale naw

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Źródło:

Materiał nadesłany

Trybuna nr 25

Autor:

Tomasz Miłkowski

Data:

30.01.2004