Sztuce "Barbarzyńcy" napisanej w roku 1905 dał Gorki podtytuł "Sceny z miasta powiatowego". A w powiecie - jak to w powiecie: życie płynie leniwie, ktoś się kocha, ktoś pije, ktoś tęskni i marzy o wielkim świecie. Gorzej, gdy ten wielki świat wtargnie nagle w utarte koleiny, zburzy swojskie stereotypy, wyzwoli nie zawsze dobre namiętności. W takich ramach i w takim nastroju toczą się wydarzenia w spektaklu, który klimatem przywodzi na myśl sztuki wielkiego Czechowa, tyle że Czechow miał więcej czułości dla swoich nieudanych bohaterów. Gorki ich nie oszczędza. Reżyser spektaklu, Agnieszka Glińska, która wyreżyserowała "Barbarzyńców" na scenie Teatru Współczesnego, nie byłaby jednak sobą, gdyby nie znalazła jakiejś głębokiej ludzkiej prawdy w dziwactwach i bezradności tych niekochanych kobiet, niespełnionych mężczyzn, w naiwnych mrzonkach studentów i dygnitarzy, którzy nigdy nie zrealizują swoich planów. Chyba jednak nie to stanowi jądro
Tytuł oryginalny
Nostaliga i wdzięk prowincji
Źródło:
Materiał nadesłany
Gość Niedzielny nr 31