21.06.1993 Wersja do druku

Nocne Metro

W piątkową noc na stadionie "Lublinianki" około 6 tysięcy widzów obejrzało najsławniejszy polski musical ostatnich lat - "Metro" w reżyserii Janusza Józe­fowicza. Widowisko rozpoczął sam reżyser chwaląc niegdyś swój Lublin. To piękne miasto - powiedział. I zaape­lował o pomoc dla szpitala ginekolo­gicznego, na rzecz którego zbierano datki do puszek. Metro ruszyło z opóźnieniem. Nie nowy pomysł z wpuszczaniem widzów na stadion jednym tylko wej­ściem okazał się, jak zwykle, niewy­pałem. Najpierw wchodziły swetry i marynarki, potem ich właściciele. Albo odwrotnie. Wrota na stadion i płot w pobliżu wyginały się niebez­piecznie, tłum przed bramką piszczał, po jej przekroczeniu ocierał pot, po­szukiwał zaginionych i złorzeczył. Gdzieś zgubiła się ośmioletnia Ag­nieszka, ktoś stracił klucze, bramka­rze dzielnie podpierali bramkę, obok tęgi mężczyzna serwował serdelki z rusztu - a wszystkiemu przyglądała się policja. Poza tym

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Nocne Metro

Źródło:

Materiał nadesłany

Gazeta w Lublinie nr 142

Autor:

Grzegorz Józefczuk, Marcin Kwiatosz

Data:

21.06.1993

Realizacje repertuarowe