11.04.2005 Wersja do druku

Noc rozwiesiła czarne chusty

Kiedy go zapytano, kto byłby najlepszym patronem dla jego teatru, po krótkiej chwili odpowiedział: Stanisław Ignacy... Wyspiański. Było to wtedy, gdy obejmował dyrekcję artystyczną Centrum Sztuki Studio im. St. I. Witkiewicza. Dyrekcję, która najpełniej pokazała jego niezwykły talent i pozwoliła zaliczyć do gronanajwiększych twórców współczesnego teatru. Potem zaś utorowała drogę do narodowej sceny - o Jerzym Grzegorzewskim pisze Jan Bończa-Szabłowski.

Jerzy Grzegorzewski zawsze czuł duchową więź z Wyspiańskim i Witkacym. Podobnie jak oni patrzył na teatr oczami plastyka. Tak jak Witkacy wierzył w sens i wagę sztuki, upominał się o rolę artysty we współczesnym świecie. Wyspiańskiego, któremu dedykował ostatni spektakl "On. Drugi powrót Odysa", cenił nie tylko jako wielkiego reformatora teatru, ale też dramaturga, który w sposób uniwersalny potrafi rozmawiać o naszych narodowych mitach. Zestawiać wyobrażenia z rzeczywistością. Spektakle Grzegorzewskiego były zawsze niezwykle wyrafinowane i odnosiły się do wyobraźni i intelektu widzów. Teatr był jego domem, na każdym swym przedstawieniu starał się być obecny i oglądać je zza kulis. Piotr Skrzynecki powiedział: - Trzy razy byłem na jego "Czajce": raz pijany, raz trzeźwy i raz na kacu. Bez względu na stan ducha i ciała zawsze przeżyłem podniesienie. Stałym elementem jego ascetycznej scenografii były tramwajowe pantografy i stare, zniszcz

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Wielki wizjoner sceny

Źródło:

Materiał nadesłany

Rzeczpospolita nr 84

Autor:

Jan Bończa-Szabłowski

Data:

11.04.2005

Wątki tematyczne