07.02.2019 Wersja do druku

Nijaka tyrania

"Hamlet" Wiliama Szekspira w reż. Tadeusza Bradeckiego w Teatrze Dramatycznym w Warszawie. Pisze Aneta Kyzioł w Polityce.

To "Hamlet" prozą, w każdym sensie tego słowa. Tłumaczenie Piotra Kamińskiego w ustach aktorów układa się dobrze, widzom pozwala bez kłopotów śledzić przebieg fabuły, ale jednocześnie polskim słowom brak tu siły, jaką ma oryginał. Podobnie jest z całym spektaklem, Tadeusz Bradecki uczciwie relacjonuje fabułę i tyle. O tym, że Hamlet czyta "O tyranii" Timothy'ego Snydera wiedzą jedynie czytelnicy przedpremierowych wywiadów z reżyserem, śladów tej lektury w spektaklu specjalnie nie widać. Bohaterowie są i bliscy widzom, i nijacy - w kostiumach i scenografii sugerujących ponadczasowość inscenizacji. Hamlet, w bardzo poprawnym wykonaniu świetnego Krzysztofa Szczepaniaka, chwyta się idei zemsty na stryju za zamordowanie ojca trochę z braku innych pomysłów na życie, ale bardziej chyba ze wściekłości na matkę, że używa życia po śmierci męża. W ogóle w tej inscenizacji bez właściwości najsilniej wybrzmiewają frazy dotyczące męskiej zazdro

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Nijaka tyrania

Źródło:

Materiał własny

Polityka nr 6

Autor:

Aneta Kyzioł

Data:

07.02.2019

Realizacje repertuarowe