"Jaś i Małgosia" w reż. Roberta Dorosławskiego w Teatrze im. Mickiewicza w Częstochowie. Pisze Tadeusz Piersiak w Gazcie Wyborczej - Czestochowa.
Zaczęło się od zbiorowego płaczu, a skończyło gorącymi oklaskami. Najpierw w Teatrze im. Mickiewicza było dramatycznie: kiedy na scenie pojawił się Kocur Wyliniały z gongiem i oznajmił początek bajki, kilkoro dzieci zapłakało w głos. Gdy chwilę potem na sali zgasło światło, rozległ się jeden wielki płacz, który nie od razu ukoiło wejście Wiewiórek. W bajce "Jaś i Małgosia", napisanej na nowo przez Roberta Dorosławskiego (dyrektora Teatru im. Mickiewicza), zagrały one role pierwszoplanowe. Oto bowiem Mama Wiewiórka opowiada swoim wiewiórczym córkom: Basi i Kasi, bajeczkę na dobranoc. Pociechy chcą opowieści o takich śmiesznych ludzikach, co chodzą na dwóch łapkach i mają na głowach wyleniałe futerka. Sceniczne zwierzątka są bardzo sympatyczne. Opowieść czytana z księgi przez Mamę Wiewiórkę snuje się gracko, pozwala sceniczne dzianie skupić do węzłowych momentów. Zabieg jest ciekawy i niebezpieczny zarazem. Dorosłemu wid