27.04.2009 Wersja do druku

Niezrozumiałe cierpienia Anny

Ciekawa estetyka zderza się z bardzo miałką treścią - o "Eine kleine Nachtmusik" w reż. Pawła Szkotaka w Teatrze im. Horzycy w Toruniu pisze Emilia Adamiszyn z Nowej Siły Krytycznej.

Spektakl rozpoczyna wystrzał z pistoletu. Zaraz po huku, z publiczności wychodzi zdesperowana kobieta i rozpaczliwie pyta, kto powstrzyma ją od popełnienia samobójstwa. Tak wygląda początek przedstawienia "Eine kleine Nachtmusik" Pawła Szkotaka zrealizowanego w teatrze Horzycy w Toruniu. Akcja zapoczątkowana mocnym akcentem rozwija się, obliczona jest na ekspresję i dynamikę. Reżyser wykorzystał doświadczenie teatru alternatywnego, zwłaszcza w pracy z aktorem i kształtowaniu przestrzeni. Aktorstwo w spektaklu bardzo wyraziste, fizyczne, wyrasta z ciała aktorów, choć momentami niebezpiecznie zbliża się do bezsensownego biegania i szamotaniny. Zamknięcie wykonawców w niewielkiej, kameralnej przestrzeni i otoczenie z trzech stron widownią, bliskość i bezpośrednie zwroty do publiczności niewątpliwie wskazują na próby przełamania bariery między dwiema przestrzeniami i zaangażowanie widza w rozgrywające się wydarzenia. Pomimo tych wszystkich zabiegów, ja

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Źródło:

Materiał nadesłany

Nowa Siła Krytyczna

Autor:

Emilia Adamiszyn

Data:

27.04.2009

Tematy w toku

Realizacje repertuarowe