27.03.2007 Wersja do druku

Nieustanne kłopoty z Szymanowskim

We Wrocławiu odbędzie się jutro premiera "Króla Rogera" Karola Szymanowskiego, przygotowana z okazji 70. rocznicy śmierci kompozytora. Czy inscenizacją Mariusza Trelińskiego zainteresuje się świat? - pyta Jacek Marczyński w Rzeczpospolitej. O ile dla promocji Chopina robimy wiele, o tyle Szymanowskiego skuteczniej lansuje zagranica.

Twórca najgłośniejszych w ostatnich latach przedstawień operowych pracuje nad "Królem Rogerem" po raz drugi. I to przy szczególnej okazji -dziś mija 70. rocznica śmierci Karola Szymanowskiego. Zagranica doceniła po latach jego muzykę, a"Król Roger" jest dziś jedyną polską operą, którą moglibyśmy wprowadzić do światowego repertuaru. Nie bardzo jednak wiemy, jak to zrobić. W 2000 roku Mariusz Treliński wystawił "Króla Rogera" w Operze Narodowej w Warszawie. Dał własną, osobistą, momentami wręcz osobliwą, interpretację. Odrzucił historyczne wątki sycylijskie "Króla Rogera" oraz konflikt między surowym światem chrześcijańskim a nieskrępowanym, barbarzyńskim światem Dionizosa. Spróbował stworzyć spektakl dla młodej widowni wychowanej na "Matriksie", by i do niej dotarła refleksja o kryzysie wiary, tak istotna w utworze. Spektakl wrocławski ma być zupełnie inny. - Dziś interesuje mnie przede wszystkim człowiek -zapowiada Mariusz Treliński.

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Nieustanne kłopoty z Szymanowskim

Źródło:

Materiał nadesłany

Rzeczpospolita nr 75/29.03.07

Autor:

Jacek Marczyński

Data:

27.03.2007

Tematy w toku

Realizacje repertuarowe