Mało kto wystawia dziś barbarzyńców" Maksyma Gorkiego. W Polsce w ciągu mijającego stulecia zdarzyło się to zaledwie cztery razy - po raz ostatni w latach siedemdziesiątych dramat wyreżyserował Aleksander Bardini. Przyczyn, dla których reżyserzy przedkładają nad tę sztukę inne utwory Gorkiego, jak choćby "Letników" czy "Na dnie", jest z pewnością kilka. Należy do nich, jak można sądzić, spora obsada (ponad dwadzieścia ról), ale też z pozoru mało efektowny konflikt. Agnieszka Glińska, która wyreżyserowała "Barbarzyńców" w Teatrze Współczesnym w Warszawie, dowiodła już wielokrotnie - choćby w "Trzech siostrach" czy "Opowieściach Lasku Wiedeńskiego" - że interesują ją przede wszystkim ludzie. Nie historyczne tło, nie problemy społeczno-polityczne, ale właśnie ludzie, w całej swej wielkości i podłości zarazem, są najbardziej fascynujący, a ich ułomności, dążenia, marzenia godne są uwagi. Tacy są też bohaterowie dramatu Gorkieg
Tytuł oryginalny
Niespełnieni
Źródło:
Materiał nadesłany
Więź nr 7