Kruczkowskiego obeszły chyba wszystkie teatry w Polsce i wiele za granicą - od Londynu do Tokio. Obecnie wróciły na scenę w Warszawie - po raz trzeci tutaj, jeżeli wliczyć także niedawne szkolne przedstawienie w Teatrze Nowej Warszawy. Można przypuszczać, że w Teatrze Narodowym wejdą do stałego repertuaru. Należy się to niewątpliwie tej najlepszej z całego dziesięciolecia naszej sztuce. Że jest najlepsza - widać to dziś wyraźnie, z perspektywy lat, które minęły od jej prapremiery w 1949 r. Doskonała - poza pewnymi słabościami trzeciego aktu - budowa, siła dramatyczna, oszczędność i waga każdego słowa, teatralność dialogów, ludzka prawdziwość przedstawionych postaci - to są bezsporne wartości "Niemców". To wszystko jednak byłoby za mało, gdyby nie zasadniczy problem utworu, żywo poruszający widza, wykraczający poza treść oznaczoną samym tytułem. Sztuka Kruczkowskiego daje prawdę o hitlerowskich Niemczech choć prawdę niepełną, bo p
Tytuł oryginalny
"Niemcy" - w nowym ujęciu
Źródło:
Materiał nadesłany
Życie Warszawy nr 69