05.03.2008 Wersja do druku

Niejasno. Nieskładnie. Nie

Znakomity tekst Eurypidesa i jego współczesna reinterpretacja Heinera Müllera, podawane ze sceny, nużą i budzą zniecierpliwienie. Aktorki po kilku minutach gry nie ukazują już nic, czego już po tych paru chwilach widowiska byśmy nie wiedzieli. Niewyzyskana scena, ogrywana na kilku zaledwie planach, jest jako miejsce akcji tyleż niedookreślona, co banalna - o spektaklu "Medea" wg Eurypidesa i Heinera Müllera w reż. Michała Rzepki z Teatru Officium w Łodzi na gościnnych występach w Krakowie pisze Hubert Michalak z Nowej Siły Krytycznej.

Najmłodszy spektakl łódzkiego Teatru Officium został tydzień po premierze pokazany w Krakowie. Scena Centrum Sztuki Współczesnej Solvay gościła "Medeę" wg Eurypidesa i Heinera Müllera. Można jednak było odnieść wrażenie, że zaprezentowane widowisko niewiele ma wspólnego zarówno z gęstymi, nasyconymi tekstami obu autorów, jak i z zamierzeniami łódzkich twórców, które można było poznać bliżej na spotkaniu z reżyserem i aktorkami, po przedstawieniu. Obudowanie spektaklu tym spotkaniem zatem sprawiło, że nienajlepsze przedstawienie straciło jakąkolwiek siłę oddziaływania. Trzy role grane są w spektaklu przez dwie aktorki. Medea (Joanna Okupska), umieszczona w niejasnej, niesprecyzowanej przestrzeni, próbuje ukonkretnić swoją w niej obecność. Operuje swoim ciałem, by ono, jako jedyny dostępny jej, materialny konkret, upewniło ją o niej samej, o własnej obecności. Uderza pięściami o podłogę, tarza się po niej, jej cielesność jest (nie

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Źródło:

Materiał nadesłany

Nowa Siła Krytyczna

Autor:

Hubert Michalak

Data:

05.03.2008

Tematy w toku