30.04.2015 Wersja do druku

Nie trzeba tu życia zaczynać od nowa

Byli niegdyś na pierwszych stronach gazet. Przed ćwierć, pół wiekiem. Wybitni artyści teatrów dramatycznych, opery, baletu, filmu. Dziś na ogół znani są tylko historykom teatru. Nieomal anonimowi dla publiczności. Czasem zapomniani nawet przez rodziny. A mieszkańcach Domu Aktora w Skolimowie pisze Mateusz Wyrwich Tygodniku Katolickim Niedziela.

Pąki pękają, zieleni się, idzie ku wiośnie, a mnie ku jesieni - mówi z uśmiechem 80-letnia Ryszarda Gozdowska, absolwentka pierwszego powojennego rocznika warszawskiej szkoły baletowej, tancerka Teatru Wielkiego. Mimo niedawnej operacji biodra, w oczekiwaniu na drugą, porusza się zgrabnie po swojej 16-metrowej "kawalerce", czyli dużym pokoju z aneksem kuchennym, łazienką, salonikiem i "letnim pokojem", jak mówi o swoim dużym balkonie. Czegóż więcej trzeba Opowiada o życiu ze swadą i dystansem. Pracowała sporo ponad pół wieku. Tańczyła do 40. roku życia w Teatrze Wielkim, później prowadziła zajęcia rehabilitacyjno-taneczne w Warszawskim Klubie Garnizonowym. Mimo to nie ma zbyt wysokiej emerytury. Blisko 30 lat działała społecznie w Związku Artystów Scen Polskich. Przez kilkadziesiąt lat przyjeżdżała jako wolontariuszka tu, gdzie teraz mieszka, do Skolimowa, do domu aktora. - Mam więc prawo mówić, że to jest mój dom - podkreśla Ryszarda Gozd

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Nie trzeba tu życia zaczynać od nowa

Źródło:

Materiał nadesłany

Niedziela Tygodnik Katolicki nr 18/03-05-15

Autor:

Mateusz Wyrwich

Data:

30.04.2015