13.02.2006 Wersja do druku

Nie te drzwi

Fakt, że z afisza spadają Szekspiry i Becketty, przyjmuje się za naturalny sposób wyrażenia żalu - pisze Jacek Sieradzki w Rzeczpospolitej.

Poglądy i opinie głoszone przez Romana Pawłowskiego z "Gazety Wyborczej" w znakomitej większości prowokują mnie do sprzeciwu, a częstokroć i do złości. Tym skwapliwiej śpieszę się zgodzić z felietonem "Żałoba" opublikowanym chwilę po katowickim koszmarze. Pawłowski odważnie - bo pod prąd zrozumiałych emocji - pisze, iż drażni go pewien stały mechanizm: po tragicznym wydarzeniu pojawia się komunikat, którego pierwsze zdanie brzmi: "w kraju wprowadzono żałobę narodową", a zdanie drugie: "zawieszono wszystkie przedstawienia". Jakby teatr był tym miejscem działalności publicznej, które w pierwszej kolejności musi zamilknąć, by nie mącić nastroju skupienia i powagi. Telewizja po krótkim okresie nadawania sprawozdań z miejsca katastrofy może wrócić do zaplanowanego repertuaru filmów (trochę go modyfikując), radio może nadawać zwykłą muzyczną sieczkę, rezygnując jedynie z dziarskich okrzyków typu "Dzień dobry bardzo", nikt nie wyłączy

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Nie te drzwi

Źródło:

Materiał nadesłany

Rzeczpospolita nr 36/11-12.02 - Plus Minus

Autor:

Jacek Sieradzki

Data:

13.02.2006

Tematy w toku