Tradycją Wydziału Aktorskiego łódzkiej PWSFTViT staje się realizowanie niedobrych pierwszych w sezonie przedstawień dyplomowych. Nie trzeba rozstrzygać czy jest to tradycja dobra, czy zła, bo nie to jest ważne. Ważne mianowicie jest, by młodzi aktorzy po pierwszej kompromitującej wpadce mieli siły odrodzić się. Tym razem nie przyjdzie im to łatwo, bo sztuka, którą przygotowali z Markiem Fiedorem, potrafi wciągnąć w bagno aktorskich manier jak mało która: "Baal" Brechta to nie zabawka. Innego wszakże zdania jest Fiedor, wykrawający ze sztuki "kawałki", co bardziej ociekające "rozkoszą", bólem i śmiercią. Rozrzucone po scenie, z której zniknęły bariery moralne, pławią się w zimnej agresji, pośród ludzkich kadłubków, gotowych za uciechę płacić najwyższą cenę. Ale też i życie w tym środowisku (przecież nie hedonistów, a cyników i szyderców) nie ma najwyższej wartości. Tyle tylko, że wszyscy tak naprawdę są oszukani. Wszak Baal to
Tytuł oryginalny
Nie samym gwałtem człowiek żyje
Źródło:
Materiał nadesłany
Dziennik Łódzki nr 292