Wiele się mówi i pisze o krakowskim teatrze, który posiada bogate tradycje, znakomitych artystów oraz wspaniałą inteligencką publiczność. W ostatni weekend postanowiłem odświeżyć wspomnienia z młodości, spakowałem walizkę i ruszyłem do tej mekki teatromanów, której nazwę wymawia się w stołecznych kuluarach z szacunkiem i czcią. Wybór był prosty jak autostrada Katowice - Kraków: w Starym dawali "Nie-boską komedię", jakże nie pójść na romantyczne arcydzieło w wykonaniu najlepszego zespołu w kraju? Otóż siedzę w moim ulubionym jedenastym rzędzie, wdycham atmosferę premiery, powietrze drga od błyskotliwych myśli, po prawej Wybitny Reżyser, po lewej Bracia Bliźniacy, za mną Wzięty Prozaik, przede mną Profesor Zwyczajny, jednym słowem - śmietanka, nie to, co u nas. Rozsuwa się kurtyna i cóż widzimy? Widzimy najpierw gołego pana, którego prowadzą dwaj inni panowie z przyczepionymi do pleców skrzydłami. W panu tym rozpoznajemy bohatera g
Tytuł oryginalny
Nie przenoście nam stolicy do Krakowa
Źródło:
Materiał nadesłany
Gazeta Wyborcza - Stołeczna Nr 264