30.09.2011 Wersja do druku

"Nie ma tego Złego..."

Spektakl nie porusza tak naprawdę żadnego problemu - raczej przedstawia, ilustruje (często w bardzo pomysłowy sposób) strony książki Tyrmanda, bez ich głębszej interpretacji - o "Złym" w reż. Jan Buchwalda w Teatrze Powszechnym w Warszawie pisze Aleksandra Lewandowska z Nowej Siły Krytycznej.

Kultowa powieść Leopolda Tyrmanda z 1955 roku, zakazane przez ówczesne władze czytadło o tajemniczym bohaterze - mścicielu przemierzającym mroczne zaułki powojennej Warszawy, w końcu doczekała się wystawienia na deskach teatru. Niełatwe to w końcu zadanie. Główną siłą książki, przyciągającej do siebie całe pokolenia fanów, jest naturalistyczny i klimatyczny opis powojennej stolicy. Jednak w spektaklu Jana Buchwalda niewiele znajdziemy tropów historycznych, a najmniej w warstwie wizualnej. Scenograf, Jan Kozikowski, uniknął ikonicznej reprezentacji - na scenie nie znajdziemy śladu Pałacu Kultury, czy Placu Trzech Krzyży. Zamiast tego na deskach teatru stanęła minimalistyczna konstrukcja - żelazny korytarz z przejściem pod i nad nim, obrazująca przypadkowy warszawski zaułek. Scena cały czas zostaje otwarta, żelazna rama pozwala wydzielić trzy obszary gry: na przedzie obserwujmy najważniejsze wydarzenia, w tle zawsze jednak coś się dzieje. Po taje

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Źródło:

Materiał nadesłany

Nowa Siła Krytyczna

Autor:

Aleksandra Lewandowska

Data:

30.09.2011

Tematy w toku

Realizacje repertuarowe