28.03.2008 Wersja do druku

Nie ma się z czego śmiać

Na polskiej estradzie dokonała się wymiana pokoleniowa. Niestety, popisy nowych gwiazd coraz bardziej przypominają poziomem disco polo. Artystom brakuje błyskotliwych pomysłów, poczucia smaku, a nawet talentu komediowego - pisze Krzysztof Feusette w Rzeczpospolitej.

Grzechem głównym młodych kabaretów jest fatalna jakość tekstów. Kabaret pod Wyrwigroszem, o którym Polska usłyszała przy okazji piosenki "Donald marzi" - przeróbki czeskiego "Jożina z Bażin", należy od kilku lat do krajowej czołówki. Jego gwiazdą jest Łukasz Rybarski, jeden ze zdolniejszych kabaretowych aktorów. Wyrwigroszowi artyści stawiają jednak na wulgaryzmy. W skeczu "Wywiad z Alfredo Moreną" zagraniczny gość mówi o Polsce w nibyhiszpańskim języku. O Warszawie - "Kurwa architektura", o ojcu Rydzyku - "Komplikutas". Potem aktor przebrany za księdza informuje, że odtąd w telewizji wolno oglądać jedynie takie pozycje, jak "program dla obrastającej młodzieży 'Nasienie'" czy "dla dziewcząt w cyklu "Trzy kolory'". Himalaje smaku. Najbardziej znaną grupą jest Kabaret Moralnego Niepokoju. Przez trzy lata tworzył w telewizji cykliczny "Tygodnik Moralnego Niepokoju". Z poziomem było różnie, ale wydana niedawno na DVD kabaretowa "Historia Polski" po

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Nie ma się z czego śmiać

Źródło:

Materiał nadesłany

Rzeczpospolita nr 77/1.04.

Autor:

Krzysztof Feusette

Data:

28.03.2008