19.10.2012 Wersja do druku

Nie ma, nie ma wody...

Organizatorzy Międzynarodowego Festiwalu Teatralnego Demoludy, który od środy odbywa się w Olsztynie, dobrze wiedzą, że taka impreza to wyzwanie. Jeszcze trudniej przygotować tak duże przedsięwzięcie artystyczne, gdy siedziba teatru jest w remoncie, a spektakle grane są na tymczasowych scenach, rozsianych po całym mieście. Niestety, historyczny budynek Jaracza przy ul. 1 Maja jeszcze długo nie będzie gotowy na przyjęcie aktorów, więc trzeba sobie radzić w prowizorce - pisze Magdalena Spiczak-Brzezińska w Gazecie Wyborczej - Olsztyn.

Największym wyzwaniem dla organizatorów uznanego już olsztyńskiego festiwalu teatralnego Demoludy okazało się tym razem podgrzanie kilku tysięcy litrów wody. Komu i do czego jest ona potrzebna? Organizatorzy Międzynarodowego Festiwalu Teatralnego Demoludy, który od środy odbywa się w Olsztynie, dobrze wiedzą, że taka impreza to wyzwanie. Choćby dlatego, że jest kryzys i brakuje pieniędzy na kulturę. - Jest ciężko, dlatego w tym roku festiwal trwa cztery, a nie sześć dni jak dotychczas - mówi Marcin Zawada, dyrektor artystyczny Demoludów. - Niestety, miasto nie dołożyło się do imprezy, więc musiało wystarczyć to, co uzyskaliśmy z Urzędu Marszałkowskiego i Ministerstwa Kultury. Szkoda, bo przecież festiwal lepiej promuje Olsztyn w Polsce, niż wykupienie billboardu reklamowego w stolicy. Ale pieniądze to nie wszystko. Jeszcze trudniej przygotować tak duże przedsięwzięcie artystyczne, gdy siedziba teatru jest w remoncie, a spektakle grane są

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Chcieli zagrać, ale nie mieli skąd wziąć ciepłej wody

Źródło:

Materiał nadesłany

Gazeta Wyborcza - Olsztyn nr 245 online

Autor:

Magdalena Spiczak-Brzezińska

Data:

19.10.2012

Festiwale