"Nie ma jak lata 20., lata 30." wg scenar. Ryszarda Marka Grońskiego w reż. Artura Hofmana w Teatrze Muzycznym w Poznaniu. Pisze Lilia Łada w portalu codziennypoznan.pl.
Czy można jeszcze coś nowego powiedzieć - i zaśpiewać - o dwudziestoleciu międzywojennym? Zwłaszcza z zastrzeżeniem, że muzyka tamtych czasów zostanie zaprezentowana bez udziwnień i w wersji prawie klasycznej? Okazuje się, że można - trzeba tylko mieć pomysł, dobrego reżysera i wykonawców nie tylko dobrze śpiewających, ale jeszcze z poczuciem humoru. Wszystkie te warunki udało się znaleźć w Teatrze Muzycznym i tak powstał naprawdę dobry spektakl. Ale zacznijmy od początku: mamy żydowskiego reżysera (Wiesław Paprzycki), który wyciąga z równie żydowskiego producenta (Arnold Pujsza) pieniądze na film, jak to nazywa, o życiu. Obaj panowie przerzucają się szmoncesami w cudowny sposób - zwłaszcza Arnold Pujsza - podrabiając ten niepowtarzalny akcent, bez którego każdy żydowski dowcip trafi przynajmniej połowę uroku, a film jest pretekstem do prezentacji kolejnych piosenek i kabaretowych scen. Zaczyna się więc od ciekawie zaprezentowanej i