05.12.2007 Wersja do druku

Nie lubię tańca, który pokazuje

- Aktorzy często chowają się za swoją rzetelnością i profesjonalizmem, a ja chcę żeby w scenie, która została wyćwiczona, ten człowiek ze swoją emocją wyskoczył do mnie i wtedy jest sens spotkania się z widzem - mówi PAWEŁ MIKOŁAJCZYK, tancerz i choreograf odpowiedzialny za przygotowanie etiud ruchowych podczas tegorocznych Międzynarodowych Opolskich Dni Nowej Dramaturgii - ODRAMA.

Jak zaczęła się Twoja przygoda z tańcem? - Bardzo dziwnie. Wszystko zaczęło się od zakładu z kolegą. Był 1989 rok, przed moją maturą, jechaliśmy do Łodzi, do Teatru Wielkiego na spektakl Henryka Tomaszewskiego "Król siedmiodniowy". Przed samym spektaklem kolega się ze mną założył o to, czy nie poszedłbym do Henryka Tomaszewskiego i nie zapytał, czy by mnie nie przyjął do swojego teatru. I oczywiście bezczelnie poszedłem za kulisy, zapytałem, pan Tomaszewski zaproponował mi audycję. Pojechałem do Wrocławia, no i przyjął mnie do pracy. Wcześniej zajmowałem się amatorsko tańcem i teatrem w Domu Kultury. Pracowałem rok w Teatrze Pantomimy. Potem przeniosłem się do Teatru Tańca Ewy Wycichowskiej do Poznania i jednocześnie rozpocząłem naukę w szkole baletowej. Zrobiłem dyplom. Pracowałem u Wycichowskiej pięć lat. Potem pracowałem w Teatrze Wielkim w Poznaniu jako tancerz - pierwszy solista baletu. Obtańczyłem całą klasykę, następnie wy

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Źródło:

Materiał własny

materiał nadesłany

Autor:

Karolina Bujak i Alicja Gawinek

Data:

05.12.2007