02.06.2004 Wersja do druku

Nie jestem przecież Schwarzeneggerem!

NATURA obdarzyła Ewę Podieś rzadkim rodzajem głosu, a przy tym fenomenalnym instynktem muzycznym i wyobraźnią interpretacyjną. Dzisiaj przeważa pogląd, że jest artystką jedyną w swoim rodzaju, słowem "La Podleś" - jak sie zwykło określać największe śpiewaczki. Z artystką rozmawia Maciej Deuar.

- DYSPONUJE pani niezwykle rzadkim głosem - kontraltem. Jego wyjątkowość odczuwa każdy nawet najbardziej niezorientowany słuchacz - wystarczy, że zacznie pani śpiewać. Ale panuje dość powszechna niewiedza, jeśli idzie o charakterystykę kontraltu. - No tak, często się myli kontralt z altem czy mezzosopranem. Najniższym głosem kobiecym jest alt. Mój głos - kontralt - ma dolne dźwięki altu, zaś górne wręcz sopranu. Dodatkowo kontralt jest na tyle ruchliwy, że mogę wykonywać koloratury i bardzo ozdobne pasaże. Tego nie może zaśpiewać typowy alt, który jest pięknym w barwie, ale "krótkim" (w sensie skali) głosem. Z kolei mezzosopran ma możliwość śpiewania wysokich dźwięków - jest też głosem o dużym wolumenie. O ile kontralt może śpiewać role altowe czy niektóre mezzosopranowe, o tyle alt nie jest w stanie wykonywać odpowiednio ozdobnej muzyki np. Rossiniego. - Przez lata pani kartą wizytową był Rossini, wkrótce muzyka barokowa. Ter

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Nie jestem przecież Schwarzeneggerem!

Źródło:

Materiał nadesłany

Kurier Szczeciński nr 107

Autor:

Maciej Deuar

Data:

02.06.2004