06.09.2016 Wersja do druku

Nie histeryzujmy, czyli bomboniera jako stan umysłu

Dyskusja na antenie. O "histerię" związaną ze zmianą dyrekcji w Teatrze Polskim zapytał Cezarego Morawskiego Paweł Wilk, dziennikarz z 10-letnim stażem w TVP Wrocław. Dziennikarstwo to, jak wiadomo, sztuka zadawania pytań - pisze Witold Mrozek.

Co na to nominat? "Myślę, że sobie poradzę, jestem spokojny, że ogień który płonie, ugaśnie, a jestem w stanie przejść nad tymi niepokojami górą, i nie brać tego do siebie. Bo jestem człowiekiem teatru, a sprawa dotyczy teatru. Najważniejszy jest Teatr Polski, a nie Morawski" - wykazał się popisowym przechwyceniem sloganu protestujących nowy dyrektor (niewykluczone, że już zdążył znaleźć lepszych doradców, niż Krzysztof Mieszkowski w ciągu 10 lat). "W niepokoju trudno tworzyć sztukę" - wytłumaczył telewidzom Morawski. Po studiu rozlał się błogi spokój niedzielnego popołudnia przed telewizorem. Zapachniało nawet rosołem. "Aktorzy chcą grać" - zapewnił Morawski, potwierdzając wyjazd "Wycinki" na festiwal w Pilznie i finalizowanie umowy z Pekinem. "Pożegnałem grupę w autokarze (...) ekscesów nie było" - zrelacjonował, przytomnie zauważając, że aktorzy chcą przecież brać udział w festiwalach, tych, jak to ujął, "teatralnych bombo

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Źródło:

Materiał własny

materiał własny

Autor:

Witold Mrozek

Data:

06.09.2016

Tematy w toku