23.02.2005 Wersja do druku

Nie gram wbrew sobie

- Można zagrać rolę zakonnicy w przedstawieniu dwieście razy i to nie spowoduje przyklejenia żadnej etykietki. Ale jeśli zagra się zakonnicę w serialu, to może okazać się niebezpieczne - mówi DOROTA SEGDA.

Jest szczęśliwa grając w teatrze. Związana ze Starym Teatrem w Krakowie, przez kilka lat współpracowała z warszawskim Teatrem Narodowym. Czy zdecydowałaby się na opuszczenie rodzinnego Krakowa? - Może kiedyś o tym myślałam, ale chyba nie były to poważne rozważania. Czasem praca poza domem wnosi nową jakość. Współpraca z Teatrem Narodowym była wspaniałym doświadczeniem. Doniosłym przeżyciem zawodowym okazała się dla Doroty Segdy realizacja spektaklu dla Teatru TV pod kierunkiem Stanisława Różewicza. - Zajęliśmy się adaptacją tekstu "Matka i dziecko" współczesnego dramaturga norweskiego Jona Fossego. Była to praca, o której się marzy, a potem często wspomina. Spotkanie z Różewiczem stało się dla mnie świętem. Teraz będziemy ją mogli zobaczyć w nowym serialu. W "Klinice samotnych serc" zagra Barbarę, bratanicę Sabiny Rowickiej (Barbara Horawianka), właścicielki renomowanego warszawskiego biura matrymonialnego. Pomagając ciotce

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Nie gram wbrew sobie

Źródło:

Materiał nadesłany

To & Owo nr 8/22-02-2005

Autor:

Małgorzata Jankowska

Data:

23.02.2005

Tematy w toku