14.04.2020 Wersja do druku

Nie gram. Siedzę w domu i sprzątam

- Pomału wychodzimy z szoku... Teraz musimy zacząć żyć - mówi Sylwia Góra-Weber, aktorka Teatru Wybrzeże w Gdańsku i współzałożycielka Teatru Boto w Sopocie, pierwsza bohaterka cyklu rozmów "Artyści w czasie zarazy".

Rozmowy przy świątecznym stole przebiegały pod hasłem: Co z nami będzie? - Już nie. Pomału wychodzimy z szoku. Izolowaliśmy się od świata, także emocjonalnie, teraz musimy zacząć żyć. Tylko co to znaczy? Niedawno miałaś premierę na Scenie Kameralnej w Sopocie. Raczej nieprędko na nią wrócisz. - Kiedy urodziłam syna i miałam dwuletnią przerwę w zawodzie, bałam się, że przez ten czas zapomnę jak to jest być aktorką. Potem okazało się, że tego się nie zapomina. Jako etatowa aktorka Teatru Wybrzeże jestem o tyle w komfortowej sytuacji, że nie muszę martwić się o chleb. Moje zmartwienie to, jak uratować przed konsekwencjami koronawirusa sopocki Teatr BOTO. Jestem współzałożycielką fundacji, która prowadzi ten teatr. Jeszcze przed pandemią - z trójki założycieli zostało nas dwoje, czyli ja i reżyser Adam Nalepa. Do tej pory zajmowałam się w BOTO działalnością artystyczną. Nagle musiałam przejąć obowiązki związane z utr

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Nie gram. Siedzę w domu i sprzątam

Źródło:

Materiał nadesłany

Polska Dziennik Bałtycki nr 87

Autor:

Gabriela Pewińska

Data:

14.04.2020

Tematy w toku