Ewa Wycichowska znalazła dobry przepis na spektakl. "Dziecku Słońca" zabrakło jednak kilku składników, żeby wyrósł z niego puszysty tort orzechowy. Niektórzy mówią, że gotowanie to czary. W bajkach dobro walczy ze złem. W grach komputerowych też. W bajkach dobro zawsze wygrywa. Wynik na ekranie komputera zależy od umiejętności tego, kto siedzi przy klawiaturze lub trzyma w rękach joystick. W bajkach jest miejsce na niedomówienie, metaforę, magię, tajemnicę. Gra ma swój początek i koniec. Na scenie, czyli na ekranie Ewa Wycichowska napisała libretto i przygotowała choreografię do baletu "Dziecko Słońca" - najnowszej premiery Polskiego Teatru Tańca. Próbowała połączyć bajkę i komputerową grę. Pomysł świetny, zważywszy, że świat komputerów bliższy jest współczesnym dzieciom, niż łąki pełne wróżek, elfów i krasnoludków. W jej spektaklu głównym bohaterem jest w zasadzie dziecko. Na początku na wielkiej, pustej scenie stoi fotel
Tytuł oryginalny
Nie da się zaprogramować czarów
Źródło:
Materiał nadesłany
Gazeta Wielkopolska nr 280