Ilekroć myślę o przedstawieniu "Nie-boskiej komedii" w Teatrze 38, uszu mych dobiega grzechot kości, zgrzytanie zębów i jęk, jakby z czeluści ziemi dobyty. To Zygmunt Krasiński przewraca się w grobie. Teatr 38 dokonał czynu zuchwałego - targnął się na wieszcza. Odbrązawianie nie jest u nas rzeczą nową; powiedziałbym nawet, że posiada niemniejszą liczbę zwolenników, niż tradycyjne brązownictwo. Dworowanie sobie z wieszczów stanowi dziś nieodłączny rys pewnego stylu umysłowo-obyczajowego, powszechnego w młodym zwłaszcza pokoleniu. W tej licytacji na szarganie świętości niełatwo podbić stawkę: licytacja toczy się przy pomocy pieniędzy mocno zdewaluowanych. A jednak to, co pod nazwą "Nie-boskiej komedii" oglądamy w Teatrze 38, można nazwać zuchwalstwem. Krygierowi udało się złamać jeszcze jedno tabu. Co innego bowiem drwić sobie z wieszcza słowem, nawet drukowanym, a co innego wziąć na warsztat jego arcydzieło - i zainscenizować je tak
Źródło:
Materiał nadesłany
Echo Krakowa, nr 296