18.01.2012 Wersja do druku

Nic nie trwa wiecznie

To przede wszystkim historia godzenia się ze stratą bliskiej osoby - o spektaklu "I będą święta" w reż. Piotra Ratajczaka w Teatrze Konsekwentnym w Warszawie pisze Anna Diduch z Nowej Siły Krytycznej.

Czy patrząc na swoje życie z dystansu, można ułożyć jego obiektywny bilans? Zwykle zmusza nas do tego jakaś zewnętrzna sytuacja, na przykład śmierć bliskiej osoby. Bohaterka spektaklu "I będą święta" przechodzi rodzaj terapii szokowej, zafundowanej przez siłę wyższą: greckie fatum, chrześcijańskiego Boga, a może po prostu zwykłego pecha. Jej mąż ginie w katastrofie lotniczej. Nagle piękny dom z ogrodem oraz dwójka dzieci stają się bolesną pamiątką po utraconym szczęściu. Na dodatek przygniata ją ciężar sławy męża oraz obowiązek wygłaszania publicznych przemówień, opiewających jego zasługi dla Ojczyzny. Przede wszystkim jednak zostaje sama i to wydaje się jej w całej sytuacji najbardziej przerażające. Aktorka (Agnieszka Przepiórska) siedzi na drewnianej ławce blisko widowni, oświetla ją od góry reflektor, jedynymi rekwizytami są papierowe pudła pod ścianą, fajka oraz świąteczne lampki. Z początku snuje swoją opowieść ni

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Źródło:

Materiał nadesłany

Nowa Siła Krytyczna

Autor:

Anna Diduch

Data:

18.01.2012

Tematy w toku

Realizacje repertuarowe