17.05.2019 Wersja do druku

Nazywam się Tilda

"Miłość od ostatniego wejrzenia" wg Vedrany Rudan w reż. Iwony Kempy z Teatru Dramatycznego w Warszawie na 59. Kaliskich Spotkaniach Teatralnych. Pisze Tomasz Domagała w oficjalnym dzienniku Festiwalu Sztuki Aktorskiej.

Powieści Chorwatki Vedrany Rudan to w gruncie rzeczy pełne wściekłości, goryczy i rozczarowania światem monologi tej samej, zbuntowanej i wybierającej krzyk zamiast biernego milczenia kobiety. Atakując swojego męża, ojca, matkę, innych członków rodziny, samą instytucję rodziny czy społeczeństwo w ogóle - tak naprawdę atakuje samą siebie. Kobietę nieszczęśliwą, zniewoloną przez własną bierność, świadomość uwikłania w schematy kultury i tradycji oraz trwanie w nich na przekór logice i pragnieniom. W finale "Miłości od ostatniego wejrzenia" bohaterka zabija sarnę, a jej mąż po raz pierwszy zwraca się do niej po imieniu: "Tildo". Gorzkim paradoksem prozy Rudan wydaje się to, że Tilda poprzez epizod z sarną odkrywa, że by odzyskać jakąkolwiek (choćby symboliczną) podmiotowość, wypowiedzieć wreszcie na głos swoje imię, musi - czy to w sensie metaforycznym czy rzeczywistym - zabić męża, ojca, matkę, rodzinę czy po prostu jakąś wersj

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Cząstki aktora - oficjalny dziennik kaliskiego Festiwalu Sztuki Aktorskiej

Źródło:

Materiał nadesłany

Blog DOMAGALAsieKULTURY

Autor:

Tomasz Domagała

Data:

17.05.2019

Realizacje repertuarowe
Festiwale