EN
19.08.2005 Wersja do druku

Nazywają mnie panią inwestor

- Żyjemy i tworzymy we wczesnym, wilczym okresie kapitalizmu, gdzie pieniądze, oglądalność czy sprzedawalność stały się jednym z głównych kryteriów oceny. Dla sztuki to niebezpieczne, a mecenat państwowy, pieniądze na naukę, kulturę są niedostateczne - mówi KRYSTYNA JANDA, aktorka, reżyser, właścicielka Teatru Polonia w Warszawie.

Krystyna Janda [na zdjęciu], by stworzyć własny teatr, sprzedała dom w Warszawie. Jolanta Gajda-Zadworna: O czym rozmawiała Pani z Lechem Wałęsą w gdańskim kinie Neptun? Krystyna Janda: Nasze spotkanie sprowokował Andrzej Wajda. Realizowaliśmy jedną z trzynastu części zbiorowego dzieła, które polscy reżyserzy przygotowywali na obchody 25. rocznicy wydarzeń sierpniowych. Andrzej Wajda chciał, byśmy po latach od premiery "Człowieka z żelaza" spotkali się ponownie na planie: Lech Wałęsa, Jerzy Radziwiłowicz, Andrzej Wajda i ja - i porozmawiali o "Człowieku z nadziei". O tym, że "Człowiek z żelaza" stał się człowiekiem zawiedzionych nadziei? Nie. Bo to nieprawda. Takiego filmu i takiej rozmowy żadne z nas nie chciałoby ani przeprowadzić, ani zarejestrować. Zastanawialiśmy się, kim byłby dziś Człowiek z nadziei, co by robił, o czym mielibyśmy zrobić ewentualną trzecią część. Takie pytania zadawaliśmy panu Wałęsie, bo to o

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Nazywają mnie panią inwestor

Źródło:

Materiał nadesłany

Życie Warszawy nr 192

Autor:

Jolanta Gajda-Zadworna

Data:

19.08.2005

Wątki tematyczne