13.02.2008 Wersja do druku

Nazwisko artysty najlepszym brandem?

W ciągu ostatnich lat okazało się, że inscenizacje potrafią wypromować się niemal same. Trudno jednak ocenić, jakie dziś mechanizmy marketingowe są najskuteczniejsze. Można jednak zaryzykować stwierdzeniem, że kilka nazwisk stało się ikonami kultury. Tak się dzieje w przypadku Jarzyny, Warlikowskiego czy Krystiana Lupy - pisze Krzysztof Ratnicyn w magazynie Brief.

Kultura nie zawsze oferuje jedynie produkty niszowe, ekskluzywne, które adresowane są do wąskiej grupy odbiorców. Niekiedy potrafi się też znakomicie sprzedać. To właśnie ludzie sztuki stają się ambasadorami Polski poza granicami kraju, gdzie są podziwiani i nagradzani. Jednocześnie instytucje promujące kulturę coraz częściej sięgają po nowoczesne narzędzia, aby dotrzeć do widzów czy czytelników. - Teatr jest miejscem, gdzie można się swobodnie wypowiedzieć, wywołać dyskusję - mówił podczas niedawnego publicznego spotkania w Gazeta Cafe Grzegorz Jarzyna, reżyser i dyrektor teatru TR Warszawa. Kilka lat temu wyszedł z teatrem w miasto, zagospodarowując nietypowe przestrzenie, i wykorzystując przy tym wszelkie środki marketingowe, aby zaistnieć w świadomości ludzi. Rozmaitości, a później TR, stały się brandami rozpoznawalnymi przez większość, niekoniecznie teatromanów. Teatr naprawdę miejski. Przełomową akcją TR był Teren Warszawa: now

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Nazwisko artysty najlepszym brandem?

Źródło:

Materiał nadesłany

www.media.wp.pl

Autor:

Krzysztof Ratnicyn

Data:

13.02.2008

Tematy w toku