"Nawiedzony młyn" w reż. Józefa Frymeta we Wrocławskim Teatrze Lalek. Pisze Magda Piekarska w Gazecie Wyborczej - Wrocław.
Niejeden dałby sobie rękę odciąć za takiego kłobuka - diabelski kogut za porcję klusek z mlekiem i masaż brzuszka spełni każde życzenie. Niestety, kiedy prezent wpadnie w ręce kapryśnej i leniwej kobiety, efektem może być tylko nieszczęście - taka nauka płynie z "Nawiedzonego młyna", spektaklu prezentowanego na Barce Tumskiej "Nawiedzony młyn" to baśń dla dorosłych, do której tekst napisali Beata Maciejewska i Mariusz Urbanek. Opowieść o leniwym młynarzu, jego kapryśnej żonie, zakochanym wodniku i kłobuku, skłonnym do figli, toczy się w scenerii wrocławskich młynów i Ostrowa Tumskiego. Jej akcję można streścić w dwóch zdaniach: żona kaprysi, bo chciałaby mieć nową spódnicę, jej mąż wygrywa zaczarowanego koguta w karty od członka orszaku Wielkiego Mistrza Krzyżackiego. Jednak zamiast spodziewanej nagrody, spotyka go kara - leniwa żona woli romansować z wikariuszem niż gotować dla kłobuka, a ten, choć wprawdzie wywiązuje się