25.02.1962 Wersja do druku

Nawiedzeni w Nowej Hucie

Jest wiek XX, ludzie inteligentni nie powinni mieć wątpliwości: nawiedzeni są czystym wymysłem. Świat wyeliminował ich nie tylko ze swego programu lecz także z wszelkich do niego aneksów. W wieku nauki, techniki i logiczności nie ma dla nich miejsca. Nie potrafiłby opanować i urzec nawet umysłów prymitywnych. Wyjątkowe przerażenia spowodowane przepowiedniami astrologów potwierdzają regułę. Jeśli nawiedzony nie oprze się na autorytecie co najmniej układu słonecznego, zostanie wyśmiany. Sceptycyzm ogarnia dostatecznie wielkie obszary życia umysłowego, by wszystkiego, co się mu wymyka, nie odsądzić od mądrości i pożytku.

Nawet sztuka, acz niechętnie, w sposób coraz bardziej oczywisty podporządkowuje się wymogom sceptyków. Sztuka jako zamierzenie artystyczne: każdy autor jak siedmiu żywiołów lęka się dziś posądzenia o naiwność, być może właśnie dlatego, iż czuje się naiwnie bezsilny. Ale także sztuka jako realizacja: ten lęk przenika gotowe dzieło, podważa szansę jedynego bohatera wielkiej literatury - człowieka nawiedzonego. Człowieka, który świadomie albo spontanicznie chce wyrwać się z tego koła świata, jakie tępymi zakreśla oczy. Romantyczna mrzonka, nie umkniemy z kręgu własnych zmysłów. Ale człowiek nawiedzony może uświęcić ten krąg w sposób szczególny. Zamykając się w nim, wznieść się równocześnie wyżej. Nadać mu - siłą swojej woli lub uprzedzeń - znamiona ładu wyższego, uprawnień specjalnych, nie zawsze liczących się z pojęciami najłatwiejszymi, chętnie widzianymi, konwencjonalnymi. I jeśli w życiu współczesnym nie zostało

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Nawiedzeni w Nowej Hucie

Źródło:

Materiał nadesłany

"Życie Literackie" nr 8

Autor:

Zygmunt Greń

Data:

25.02.1962