Sztuka dziewiętnastowiecznego dramatopisarza rosyjskiego Aleksandra Ostrowskiego pod trudnym do przetłumaczenia tytułem (grywano ją jako "I koń się potknie", a słynna inscenizacja Towstonogowa w warszawskim Współczesnym z wielką rolą Łomnickiego nazywała się "Pamiętnik szubrawca własnoręcznie przez niego napisany") - to wciąż nośna satyra; nie czuć stu lat z okładem, które dźwiga na karku. Opowieść o młodym facecie bez kręgosłupa, umiejącym poprzez inteligentne przymilanie i pochlebstwa wmaślić się w łaski kolejnych możnych, zachwyca trafnością mechanizmów psychologicznych i zjadliwością. Przygotowując nowy przekład Tadeusz Nyczek tak tytułem ("Nasz człowiek"), jak i frazeologią dodatkowo uwspółcześnił komedię, sprawił, że dialogi można przenieść w nasze czasy i nic nie zgrzytnie. Moskiewskiego reżysera Walerego Fokina nie ciągnęły jednak bezpośrednie odniesienia. Jego inscenizacja w Polskim we Wrocławiu wydobywa nade wszystk
Źródło:
Materiał nadesłany
Polityka, nr 19