EN
24.06.2013 Wersja do druku

Narodowy, czyli niepodległy

III Spotkanie Teatrów Narodowych w Warszawie. Podsumowuje Temida Stankiewicz-Podhorecka w Naszym Dzienniku.

W kontekście zakończonej trzeciej już edycji Spotkań Teatrów Narodowych, jawi się podstawowe pytanie: czy w dzisiejszym zglobalizowanym świecie teatry narodowe mają jeszcze rację bytu? Myślę, że bardziej aniżeli kiedykolwiek dotąd. Bardzo potrzebne, tak jak zresztą w ogóle kultura narodowa. Podstawowe narzędzie globalizacji, jakim jest dyktat relatywizmu obejmującego dziś właściwie wszystkie przestrzenie naszej egzystencji, sprawia, iż to, co dotąd wyodrębniało poszczególne kultury danych krajów, w tym oczywiście teatry - obecnie ulega uniformizacji. Nośnik wartości W myśl ideologii poprawnościowej zaciera się naturalne granice międzykulturowe, narodowe, co prowadzi do jakiegoś bełkotliwego melanżu, sztucznego tworu, który nie przynosi pożytku, lecz rodzaj niebezpiecznej choroby. W ten sposób niszczy się świadomość historyczną narodu, a wraz z tym poczucie odrębności kulturowej. Tym samym pozbawia się naród pamięci o jego dziedzictw

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Narodowy, czyli niepodległy

Źródło:

Materiał nadesłany

Nasz Dziennik online/22.06

Autor:

Temida Stankiewicz-Podhorecka

Data:

24.06.2013

Festiwale