09.03.2004 Wersja do druku

Nam jeszcze o coś chodzi

Z Krzysztofem Bizio, dramaturgiem, autorem sztuk "Porozmawiajmy o życiu i śmierci", "Toksyny", "Lament", "Śmieci" rozmawia Ewa Obrębowska-Piasecka

Premiera "Lamentu" odbyła się wczoraj [8 marca] w Teatrze Polskim. Autor Krzysztof Bizio nie mógł na nią przyjechać, ale spektakl widział już podczas [lutowej] premiery w Bydgoszczy (przedstawienie powstało we współpracy z tamtejszym Teatrem Polskim). Ewa Obrębowska-Piasecka: Pamięta Pan, co było impulsem do napisania "Lamentu"? Krzysztof Bizio: Tak. Słuchałem reportażu radiowego o bezrobotnej kobiecie: pięć pierwszych zdań to jest początek mojej sztuki. Potem poszedłem już w zupełnie innym kierunku. Chciałem, żeby to były monologi, żeby uzyskać efekt bliskości, zwierzenia, prawdy. Reżyser Paweł Szkotak dość mocno w sztukę zaingerował, zamieniając monologi na dialog, wprowadzając czwartą postać... - Uważam, że to trafne zabiegi. Monolog jest trudną formą, niemal nieteatralną, a wprowadzenie czwartej postaci wydobywa z tej historii jakąś metafizyczność. Szkotak nie tnie tekstu, nie przestawia go, jest mu tak naprawdę wierny

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Nam o coś chodzi

Źródło:

Materiał nadesłany

Gazeta Wyborcza-Poznań

Autor:

Ewa Obrębowska-Piasecka

Data:

09.03.2004