06.10.2018 Wersja do druku

Nakłuć język i pozwolić mu mówić

- W podróży po świecie i oglądaniu tych moich sztuk było też bardzo dużo nudy. Często po prostu siedziałam, oglądałam wygibasy i słuchałam ścieżki dźwiękowej, której nie rozumiem, chociaż umówmy się, wiedziałam co będzie dalej i jakoś mnie to bardzo nie ekscytowało - mówiła Dorota Masłowska podczas spotkania autorskiego w Winiarni "Pod Czarnym Kotem" w Poznaniu.

Utrzymaną w towarzyskiej atmosferze rozmowę z pisarką poprowadziła właścicielka księgarni Bookowski, Maria Krześlak-Kandziora. Początek konwersacji dotyczył podobieństw między pierwszą książką Masłowskiej, "Wojną polsko-ruskiej pod flagą biało-czerwoną", a ostatnią, zatytułowaną "Inni ludzie". - Nie może się odczepić ode mnie porównanie obu tych tekstów - wyznała Krześlak-Kandziora. - Co się wydarzyło w języku albo polskiej rzeczywistości przez szesnaście lat dzielących te teksty? - Nieodżałowana Maria jest o wiele lepiej przygotowana do tej rozmowy niż ja, bo dawno tych książek nie czytałam - odparła żartem Masłowska, po czy dodała: - Co łączy te dwie książki? Chyba nie tylko fakt, że bohaterem jest młody mężczyzna, że książka ma formę oraz energię strumienia świadomości i taki dość pospieszny, muzyczny rytm, ale też to, że historia zatoczyła koło... Wydawało mi się w pewnym momencie, że Wojny nie warto już

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Nakłuć język i pozwolić mu mówić

Źródło:

Materiał nadesłany

kultura.poznan.pl

Autor:

Jacek Adamiec

Data:

06.10.2018