18.05.2016 Wersja do druku

Najgorzej

"Wojna nie ma w sobie nic z kobiety" wg Swietłany Aleksijewicz w reż. Elżbiety Depty w Teatrze im. Żeromskiego w Kielcach. Pisze Maciej Stroiński.

Może podobanie się spektaklu to jest kwestia wiary. Zwłaszcza w europejskim teatrze słowa: coś powiedzą i to jest już to, i trzeba im wierzyć na to słowo. Na przykład zapytają, co byś zrobił na wypadek wojny, a ty się naprawdę czujesz zapytany. Jeśli tak, to ja nie wierzę! Za bardzo się wszystko zgadza. I Nobel, i wojna, i solidarność jajników. Laski na froncie, NAJLEPIEJ. Ładnie poświecone, umalowane i oprawione muzycznie. Pamiętacie artykuł o byciu glamour na Majdanie? No, to właśnie. Koniunkturalizm plus efekciarstwo. Poprzednie zdanie brzmi strasznie i nie napisałbym go, gdyby spektakl był w porządku. Plan był taki, że powiem o TŻ Kielce coś miłego, coś ponad zwyczajowy wtręt, że Joanna Kasperek jest moją idolką. Bo jest and ever will be, jedźcie zobaczyć tę kobietę w pracy, to się nie będziecie głupio pytać. Piękna, profesjonalna, DAMA. Świeży dyrektor zaczął od świeżej reżyserki, jeszcze nie po szkole. Zrobiła mu spoko s

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Źródło:

Materiał własny

Materiał nadesłany

Autor:

Maciej Stroiński

Data:

18.05.2016

Realizacje repertuarowe