29.08.2013 Wersja do druku

Naj naj ważniejsze

Część nauczycieli niewiele wie o teatrze i, co gorsza, nie chce wiedzieć. Ich zdaniem, z definicji, dzieci powinny oglądać słodkie bajki. Ich wizja teatru budowana jest na własnych dziecięcych wspomnieniach. A jest to teatr, który już nie istnieje (i dobrze!), bo wtedy spełniał swoją rolę, ale dzisiaj już się zdezaktualizował - o teatrze dla dzieci rozmawiają w Dialogu Halina Waszkiel, Sylwia Chutnik, Alicja Morawska-Rubczak i Ewa Piotrowska.

MORAWSKA-RUBCZAK: Od kilku lat w Polsce można zaobserwować wyraźny boom na sztukę dla dzieci, także na teatr. Pojawia się coraz więcej spektakli skierowanych do naj naj młodszych, czyli dzieci w wieku od kilku miesięcy do kliku lat. W teatrach proponujących ambitny repertuar dla dorosłych, myślę tu na przykład o opolskim Teatrze im. Jana Kochanowskiego czy Teatrze Polskim w Bydgoszczy, pojawiają się produkcje dla dzieci utrzymane na wysokim poziomie. Kilka liczących się festiwali sztuk performatywnych ma specjalny program dla maluchów: Kontrapunkt, Warszawskie Spotkania Teatralne, Brave. Mogę chyba zaryzykować tezę, że o teatrze dla dzieci zaczęto ostatnio mówić w szerszym kontekście zjawisk kulturowych. A może się mylę i na wzrost popularności tego zjawiska wpływ miała przede wszystkim promocja, zakrojona na dotychczas niespotykaną skalę? WASZKIEL: Myślę, że na ten sukces złożyło się wiele czynników. Choć to śmiesznie brzmi, nawet wprowadz

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Naj naj ważniejsze

Źródło:

Materiał nadesłany

Dialog Nr 7/07/03-13

Data:

29.08.2013

Tematy w toku