01.03.2004 Wersja do druku

Nagość "playboyowa" jest też kostiumem

O nagości w teatrze - z Pauliną Holtz rozmawia Natalia Fijewska.

Po premierze "Białego Małżeństwa" w Teatrze Powszechnym w Warszawie, w inscenizacji Grzegorza Wiśniewskiego, pisano, że Paulina Holtz jest prawdziwym odkryciem teatralnym, że na scenie czuje się lepiej niż wielu bardziej doświadczonych kolegów, a do tego świetnie wie, do czego służy sztuce tak kontrowersyjny środek artystyczny, jakim jest nagość. O nagości w teatrze - z Pauliną Holtz rozmawia Natalia Fijewska. Natalia Fijewska: - Po co nagość w "Białym Małżeństwie"? Paulina Holtz: - Nagość jest tu wpisana przez Różewicza w sam dramat. Czytając tekst na początku prób dużo rozmawialiśmy o tym, że teraz nagość jest częstym środkiem, że to już nie jest żaden temat sam w sobie - tak jak dwadzieścia lat temu. Nagie modelki reklamują zarówno cukierki, jak samochody, mamy pisma pornograficzne. "Białe małżeństwo" mówi jednak o pewnym etapie życia, który się bardzo wiąże z fizycznością, o dojrzewaniu. Przez sprawy fizyczne dociera si

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Sztuka

Źródło:

Materiał nadesłany

Empik News nr 3

Autor:

Natalia Fijewska

Data:

01.03.2004